Wygrana Hamasu w wyborach palestyńskich

Organizacje terrorystyczne powstają i prowadzą swoje działania nie w oderwaniu, a w ścisłym związku z otaczającą je rzeczywistością: polityczną, społeczną i gospodarczą. Swoje cele i dążenia, tak jak wszystkie ustrukturyzowane byty, muszą dostosować do warunków funkcjonowania. Nie jest możliwe zdobycie społecznego poparcia, finansowej pomocy, czy szans na kontynuację swojego istnienia bez pozostawania w kontekście społeczno – politycznym, który nadaje sens ich istnieniu.
Organizacje terrorystyczne wbrew pozorom nie dążą do totalnej destrukcji. Destrukcja jest dla nich tylko narzędziem, na dodatek narzędziem używanym jedynie na pierwszym etapie ich działalności. Należy bowiem przypomnieć, że ugrupowania terrorystyczne w ostatecznym rozrachunku dążą do celu politycznego, jakim jest zdobycie władzy.
Działając w ramach procesu, jakim jest terroryzm, organizacje terrorystyczne realizują w początkowym etapie przedsięwzięcia, których celem jest zwrócenie uwagi na problem, o rozwiązanie którego walczą. Przykładem tego może być wczesna faza działalności organizacji dążących do stworzenia niepodległego państwa palestyńskiego, które w latach pięćdziesiątych próbowały działać na rzecz powstania państwa palestyńskiego z użyciem metod politycznych. W obliczu nieskuteczności takich metod, zaczęły odwoływać  się do użycia przemocy dla osiągnięcia celu politycznego, przekształcając się tym samym w organizacje terrorystyczne. Kolejna faza działań ugrupowania terrorystycznego ma na celu doprowadzenie do uznania problemu, który był „sygnalizowany” w fazie pierwszej. Prowadzone konsekwentnie ataki terrorystyczne mają na celu spowodowanie powstania wokół danego zagadnienia szumu medialnego i przyciągnięcie uwagi społeczeństw i rządów. W fazie trzeciej terroryści dążą do uznania praw swojej organizacji i reprezentowanej przez nią grupy – społecznej, etnicznej, politycznej bądź religijnej – do dążenia ku osiągnięciu postawionego celu i osiągnięcia założonego przez nich stanu rzeczy. Faza czwarta ma na celu i osiągana jest w momencie uzyskania pełnomocnictwa do reprezentowania grupy, w imieniu której terroryści realizują swoje działania. Przykładem skutecznej realizacji tego czwartego etapu działań terrorystycznych jest efekt osiągnięty przez Organizację Wyzwolenia Palestyny, która mimo, iż nie reprezentuje bytu posiadającego podmiotowość prawno-międzynarodową, jest stroną wielu umów międzynarodowych.
Jak dotąd żadna z organizacji terrorystycznych nie osiągnęła piątego etapu – etapu przejęcia władzy na danym terytorium za pomocą użycia siły i prowadzenia ataków terrorystycznych. Zwycięstwo Hamasu w wyborach palestyńskich również się do takich zwycięstw nie zalicza. Powodem takiej oceny jest fakt, że niezależnie od użycia przemocy w trakcie i dla celów kampanii wyborczej, ostateczny cel przejęcia władzy w Autonomii Palestyńskiej zrealizowany został w wyniku zwycięstwa w demokratycznych wyborach. Nie zmienia to jednak faktu, że do władzy doszła organizacja, która jest organizacją terrorystyczną, swoje cele realizuje metodami terrorystycznymi i jak do tej pory nie wyrzekła się realizacji swojego podstawowego celu, jakim jest zniszczenie państwa Izrael.
Komentatorzy zagraniczni piszą o wyborach w Palestynie z głębokim niepokojem. Wygrana partii, której podstawową platformą ideologiczną jest zobowiązanie do usunięcia z mapy regionu suwerennego państwa musi budzić zaniepokojenie osób zainteresowanych utrzymaniem stabilności w regionie Bliskiego Wschodu. Zauważyć jednak należy, że rządząca dotychczas partia Fatah również do niedawna zakładała nieprzejednaną walkę o zniszczenie państwa Izrael. Można zatem zrozumieć tych, którzy zakładają, że funkcjonowanie w realiach sprawowania rządów może złagodzić także ideologiczną postawę Hamasu.
Niemniej jednak faktem pozostają korzenie ideologiczne tej organizacji. Wywodzi się ona z radykalnych ruchów islamistycznych, a korzeni swojej ideologii szuka w naukach fundamentalistycznego Bractwa Muzułmańskiego. Czy naprawdę bezpiecznie jest zakładać, że całkowicie zrezygnuje ze swoich dążeń mających na celu usunięcie państwa izraelskiego z mapy świata? Panislamizm nie jest ideologią, która byłaby skłonna do zawierania kompromisów. Dążenie islamistycznych ruchów radykalnych do stworzenia światowej ummy może okazać się wkrótce jednym z największych wyzwań stojących przed współczesnymi państwami Zachodu. Będzie to tym groźniejsze, im większa będzie ilość podmiotów państwowych, które kierować się będą prawem szari’atu nie tylko w stosunkach wewnętrznych, ale dążyć będą do zaprowadzenia rządów prawa Proroka na całym świecie.
Lekceważenie zagrożenia, które stanowi jedna radykalna idea,  o realizację której walczy prawdziwie oddana temu celowi grupa ludzi, jest wyrazem braku rozsądku. Lekceważenie takiej idei, jeśli jej realizacja przyświeca całemu państwu, jest wyrazem braku instynktu samozachowawczego, szczególnie w dobie środków masowej zagłady. Lekceważenie idei, wokół której skupić się może kilka państw, może okazać się czystą głupotą.
Lekceważenie to może być skutkiem mylnego postrzegania charakteru świata arabskiego, do oceny którego stosujemy własną miarę i własne standardy. U podstaw zachodniego systemu światopoglądowego leży wiara w wolność indywidualną oraz wiara w tolerancję jako sposób współżycia na poziomie narodowym i międzynarodowym. Są to cenne zasady, wypracowane przez wielowiekowe współistnienie kultur, które wchodziły w skład tej samej cywilizacji Zachodu. Nie możemy jednak popełnić błędu zakładając, że te same zasady uznawane są przez cywilizację arabską. Mimo, że równa naszej pod względem bogactwa historii i dorobku kulturowego, oparta jest ona na zupełnie innych podstawach światopoglądowych, kieruje się innymi normami i dąży do innych celów.
Zwycięstwo Hamasu w wyborach w Autonomii Palestyńskiej może być pierwszym sygnałem mówiącym o tym, że mógł zostać postawiony pierwszy krok na drodze do powstania międzynarodowej wspólnoty, której celem może stać się zaprowadzenie globalnych rządów szari’atu i stworzenie globalnej ummy wyznawców Proroka.
Tego sygnału nie wolno nam zlekceważyć. Cywilizacja Zachodu miała swoje krucjaty. Odbywały się one w epoce średniowiecza, gdzie miecz był dominującą bronią obrońców i krzewicieli „jedynej” wiary. Strzeżmy się zlekceważenia potencjalnego nadejścia epoki krucjat, których bronią będzie broń nuklearna, chemiczna i biologiczna, abyśmy zbyt późno nie przekonali się, że te krucjaty nowego wieku odniosły sukces, który będzie kosztował nas styl życia i utratę tego, co jest najcenniejsze w naszej kulturze i cywilizacji.


O artykule