Wolne media a terroryzm

Od dawna wiadomym jest, że wolność słowa to jedna z najważniejszych zasad, które są podstawą współczesnej demokracji. To właśnie wolność słowa i wolność wypowiedzi zapewniają możliwość sprawowania obywatelskiej kontroli nad władzą i jej poczynaniami, umożliwiają świadomy udział w wyborach do władz państwa, umożliwiają też realizowanie działań związanych z wyrażaniem sprzeciwu przeciwko poczynaniom władzy, czy też działań opozycyjnych.
W świecie, w którym liczba ludności zbliża się do 6 miliardów mieszkańców, w którym liczba wydarzeń gęstnieje z godziny na godzinę, a konflikty i kryzysy są na porządku dziennym, niemożliwe jest śledzenie przez „przeciętnego obywatela” wszystkich wydarzeń na bieżąco – i osobiście. Wszystko niemal, co wiemy o otaczającym nas świecie wiemy dzięki pośrednictwu mediów.
Nie bez powodu nazywane są one czwartą władzą, nie bez powodu respektem darzą ją zarówno przedstawiciele kultury, sztuki, biznesu i polityki. Informacja jest tym czynnikiem, który definiuje i determinuje cywilizację XXI w. Ten, kto włada informacją i kanałami jej przekazywania, ma potężny wpływ na oblicze współczesnego świata.
Leszek Kołakowski w swoim eseju Wieś utracona  pisze o przemianach zachodzących w świadomości ludzi i całych społeczeństw, a związanych z postępowaniem procesów globalizacji. Wskazuje, że procesy te w nieodwracalny sposób zmieniają sposób w jaki przyjmujemy i przetwarzamy informacje, uświadamia, że nasze reakcje na natłok informacji i sprzeczne, narzucane z zewnątrz algorytmy odbioru rzeczywistości zmieniają się wraz z zachodzącymi na skalę globalną zmianami cywilizacyjno – kulturowymi.
Współczesny przekaz informacji i sposób jego realizowania przez media ma swoje wyraźne i nieodłączne cechy. Obieg informacji ma charakter globalny. Przekaz większości informacji odbywa się niemal w czasie rzeczywistym, a gdy korespondenci zjawią się na miejscu zdarzenia widz uczestniczy poniekąd w ich przebiegu. Największe telewizje świata wysyłają swoich korespondentów do wszystkich prawie miejsc zapalnych na świecie. Nawet, jeśli jakiegoś konfliktu nie relacjonują wszystkie stacje, to robi to przynajmniej kilka z nich. Jeśli zabraknie na miejscu zawodowego reportera, jeśli przyjedzie za późno w stosunku do wybuchu sytuacji kryzysowej, to zawsze znajdzie się nakręcony przez amatora, a przez to niezwykle sugestywny materiał, który i tak zostanie pokazany przez już całkowicie zawodowe stacje telewizyjne. I nie będzie miało znaczenia, w jakim języku wypowiadać się będą uczestnicy manifestacji, wojownicy, bojownicy czy ekologowie – albo terroryści. Na pewno przynajmniej jeden z nich będzie pamiętał o zabraniu transparentu napisanego po angielsku. Na wypadek, gdyby przyjechała telewizja, oczywiście.
W przekazywaniu informacji najważniejsze jest dotarcie do odbiorcy w odpowiednim momencie i odpowiednich okolicznościach. Podstawowym celem przekazu jest bowiem dotarcie do widza z treścią przekazu i skłonienie go do poświęcenia tej treści odpowiedniej dozy uwagi. Jeśli to możliwe, również zdobycie jego przychylności. Z tego powodu forma i treść przekazu muszą spełniać kilka wymogów. Muszą być przede wszystkim na tyle uderzające, aby przebić się przez szum informacyjny, który na co dzień otacza odbiorcę.
Terroryzm jest metodą realizowania celów politycznych, której zasadniczą cechą jest użycie lub groźba użycia przemocy. Jeden z badaczy terroryzmu określił go kiedyś mianem teatru – skierowanego nie do ofiar zamachów, ale do tych, którzy o tych zamachach słyszą i zaczynają się ich bać dla siebie i dla swoich rodzin. Bez obserwatorów, a zatem i bez tych, którzy relacjonują obserwatorom wydarzenia z całego świata terroryzm by nie istniał. Warunkiem sine qua non istnienia terroryzmu jest STRACH, a warunkiem sine quo non wzbudzenia strachu jest zakomunikowanie ludziom, że mają się czego bać. Terroryzm opiera się właśnie na teatralnym podejściu do zachodzących wydarzeń. Bezpośrednie relacje z „miejsc zdarzeń”, zdjęcia ofiar ataków terrorystycznych i służąca zwiększeniu oglądalności histeria wywoływana przez dziennikarzy jest najlepszym sprzymierzeńcem terroryzmu.
Dlatego właśnie wolne media mają również potężną władzę w obszarze terroryzmu. I jego zwalczania, co być może należy podkreślić szczególnie.
Przywódcy ugrupowań terrorystycznych, którzy porywają się na realizowanie tak drastycznych akcji jak ta przeprowadzona w sali teatralnej na Dubrowce lub w szkole w Biesłaniu uznają, że najważniejszy dla reprezentowanej przez nich sprawy jest informowanie o niej i realizowanych w jej imię celów. Nie jest istotne, w jakim kontekście społeczeństwo będzie omawiać ich sprawę – istotne jest, że zaistnieje ona na forum publicznym, że przestanie być „wewnętrzną sprawą” jakiegokolwiek podmiotu. Niemal każda z osób oglądających transmisję z miejsca wydarzeń potrafi się zidentyfikować z ofiarami ataku przeprowadzonego w miejscu publicznym – szczególnie tak publicznym, jak szkoła czy teatr.
Nieodłączną cechą każdej niemal audycji popularnej, każdego programu telewizyjnego jest przemoc. Fizyczna lub psychiczna przemoc jest elementem używanym powszechnie, aby skupić uwagę widza. W związku z tym każde działanie, które ma na celu skupienie uwagi na jakiejś sprawie lub nierozwiązanej (a czasem nierozwiązywalnej) kwestii, a które musi dotrzeć do odbiorcy przekazu poprzez obraz i wiadomość dziennikarską musi wygrać z intensywnością przekazu wszystkich codziennych informacji – zarówno fikcyjnych, jak i stanowiących część programów informacyjnych.. Dziennikarski przekaz dotyczący takiego działania musi komunikować – niezależnie od intencji samego dziennikarza – zmusić widza do przyznania, że działania realizującego daną akcję podmiotu są bardziej realne od tych, które oglądają w programach telewizyjnych każdego innego dnia.
Najprostszym rozwiązaniem takiego dylematu jest rozlew realnej krwi. Jeśli stworzy się zagrożenie dla ludzkiego życia, jeśli dodatkowo zrobi się to w takich okolicznościach, które mogą dotyczyć każdej z osób zasiadających przed telewizorem, to na pewno zwiększy się oglądalność programu.
Trzeba zarazem podkreślić, że nagłaśnianie ataków terrorystycznych przez media ma pewien szczególny aspekt. W większości wypadków to, co jest na bieżąco komunikowane widzom przez media zyskuje stopniowo społeczną akceptację i tolerancję. Zasada ta nie obowiązuje w odniesieniu do terroryzmu. Relacje dotyczące ataków terrorystycznych zwiększają oglądalność, ale żadna akcja medialna nie jest w stanie zdobyć istotnego poparcia społecznego dla sprawy, w imię której przeprowadzane są ataki terrorystyczne.
Jest to szczególnie widoczne dzisiaj – w trzy lata po ataku na World Trade Center. Kiedy okazało się, że ataki terrorystyczne mogą dotknąć każdego z nas terroryzm przestał być jedynie zagadnieniem ze stron gazet i krótkich wzmianek w programach informacyjnych. Można powiedzieć, że dziś wzbudza emocjonalny oddźwięk u każdego z widzów – i zdecydowanie nie jest to oddźwięk pozytywny. Trzeba zresztą pamiętać, że idea realizowania celów politycznych za pomocą ataków terrorystycznych i relacjonowania ich przez media ma więcej niż jeden aspekt. Można zastanawiać się, czy piętnowana przez Amnesty International „kultura bezkarności” w Rosji nie będzie piętnowana mniej dotkliwie po ataku na Dubrowce i w Biesłaniu.  Trzeba brać pod uwagę fakt, iż każda akcja terrorystyczna przeprowadzona dziś, to narażanie się na odwet nie tylko ze strony zaatakowanego państwa. To również działanie wbrew celom „koalicji antyterrorystycznej”, a jak chwiejna by ona nie była, żadne z tworzących ją państw jawnie przeciwko jej celom nie wystąpi.
Media przekazujące wiadomości o atakach terrorystycznych podejmują decyzję dotyczącą czegoś więcej niż tylko polityki informacyjnej stacji telewizyjnej. Z jednej strony nie relacjonują ataków terrorystycznych, aby pomóc w działaniu na rzecz jakiejkolwiek „sprawy”. Z drugiej strony wydaje się, że bez relacji światowych mediów, szczególnie sieci telewizyjnych o zasięgu globalnym, skutki ataków terrorystycznych, na przykład ich wpływ na powstawanie kultury strachu we współczesnych społeczeństwach, nie byłby tak dotkliwy.
Trzeba uważnie obserwować rozwój kultury przekazywania informacji. Mało prawdopodobne wydaje się odnalezienie w najbliższym czasie punktu równowagi pomiędzy wolnością słowa i myśli a powstrzymaniem się od mimowolnego wspierania celów realizowanych przez organizacje terrorystyczne, a co więcej popularyzowania samej metody, jaką jest terroryzm. Przekazywanie informacji przez wolne media to jedna z podstaw współczesnego społeczeństwa obywatelskiego. Wydaje się, że zapewnienie wielości i różnorodności źródeł, które stanowią o naszej wiedzy na temat współczesnego świata jest jak dotąd jedyną metodą radzenia sobie z wewnętrznymi sprzecznościami, które cechują tę właściwość współczesnych społeczeństw demokratycznych. Parafrazując Winstona Churchilla „Wolne media to najgorszy sposób informowania społeczeństwa, ale wszystkie inne są jeszcze gorsze.”

 


O artykule