Dlaczego decydują się na śmierć…- wywiad

Z Krzysztofem Liedlem Wicedyrektorem ds. Programowych Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas rozmawia Gabriel Maciejewski
Kim są terroryści samobójcy?
Na pewno nie są to osoby o cechach przypisywanych im przez media. Nie są idealiści, którzy giną za sprawę, bo w nią wierzą. Terroryści samobójcy to we wszystkich znanych mi przypadkach ludzie zmanipulowani. Rodzaj i sposoby manipulacji zależą od kontekstu polityczno – geograficznego. Nie różnią się jednak od siebie jakoś szczególnie. W Czeczenii zamachowcy samobójcy to młode kobiety i w ogóle ludzie młodzi. Najczęściej tacy, którzy stracili kogoś na wojnie i mają „rachunki do wyrównania”. Kiedy dociera do nich wysłannik z grupy terrorystycznej jego zadaniem jest właściwie już tylko przekonanie tych ludzi, że takie wyrównanie rachunków jest możliwe. Grupa terrorystyczna ma w tym pomóc i pomaga. Kandydat lub kandydatka, którzy decydują się na samobójczą śmierć jadą do obozu odizolowanego od świata i tam grupa pracuje nad nimi dalej. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, to wkrótce się ich pozbywa, jedynym łącznikiem przyszłego zamachowca ze światem i jedynym dostarczycielem informacji jest grupa. Mogą wmówić takiemu człowiekowi wszystko.

Co na przykład?
Przede wszystkim muszą zdjąć z niego odpowiedzialność za śmierć ludzi, którzy zginą w zamachu i to jest w miarę proste. Ludzie młodzi i kobiety, które straciły męża albo dziecko na wojnie łatwo uwierzą, że winę za śmierć ich bliskich i tych, którzy zginą w planowanym zamachu ponoszą ci sami – najeźdźcy – Amerykanie, albo Rosjanie, albo Izrael. W przypadkach kiedy psychika zamachowca jest delikatniejsza i ma on wątpliwości natury moralnej zostaje jeszcze argument – to grupa ponosi odpowiedzialność, ty jesteś tylko narzędziem. Kwestia odpowiedzialności religijnej, odpowiedzialności przed Bogiem w przypadku terrorystów islamskich nie istnieje. Za zabijanie niewiernych czeka ich nagroda w niebie.

Im co? Tyle wystarczy, żeby wyhodować sobie zamachowca samobójcę?
Nie, to tylko wstępna obróbka, początek. Nie ma przecież gwarancji, że kobieta która straciła kogoś na wojnie jest na tyle zdesperowana, żeby zabijać inne kobiety i dzieci w centrach handlowych.

I co wtedy?
Wtedy zostaje zgwałcona, a gwałt jest nagrany na kasetę. Typowy szantaż. W kulturze islamskiej posiadacz takiej kasety jest już panem życia i śmierci tej kobiety. Byłby nim w wielu krajach Europy, a co dopiero tam.

Gdzie się odbywają takie rzeczy? W Czeczenii?
Wszędzie gdzie dokonuje się zamachów samobójczych. O co w tym wszystkim chodzi: o przełamanie instynktu samozachowawczego i odruchu obronnego. Manipulacje mentalne są do tego wstępem, jeśli nie działają wzmacnia się środki stosując szantaż. Jest on jeszcze przydatny z innego powodu, w ostatniej chwili zamachowiec-kobieta może się zastanowić. Spojrzy w oczy jakiemuś dziecku, które przypomni jej własne i koniec, nie odpali ładunku.
Istotne są także manipulacje religijne – właśnie w przypadku kobiet – do lat 90-tych imamowie zabraniali kobietom uczestniczyć w zamachach. Teraz już wolno. Koran został odczytany inaczej. Świadczy to o tym, jak głęboko zdegenerowany jest terroryzm, świadczy o tym co jest celem tych wszystkich manipulacji ludźmi prowadzących do śmierci niewinnych.

A co jest?
Zdobycie i utrzymanie władzy. Władztwo imamów i posłusznych im polityków zaczęło się niebezpiecznie kurczyć. Trzeba utrzymać stan posiadania.
W jaki sposób przekonać młodych, chciwych życia ludzi, że śmierć nie jest straszna?
Sposoby są bardzo proste. Przyszli zamachowcy oglądają przez wiele godzin filmy, gdzie jest pełno śmierci i zabijania, albo tortur. Oglądają to tak długo aż śmierć im zobojętnieje. Czasami wywożą ich na cmentarz i wkładają do grobów. Każą im tak leżeć przez wiele godzin.

Trochę to filmowe?
Być może, ale są amerykańskie dokumenty operacyjne potwierdzające takie fakty.

Skuteczność działania mechanizmu tej presji w przypadku kobiet jest jasna- brutalność i bezwzględność załatwiają sprawę, strach jest silniejszy niż instynkt samozachowawczy. Ale czy mężczyzna, nawet bardzo młody, nawet po spędzeniu kilku godzin w świeżym grobie rzeczywiście jest w stanie dokonać zamachu?
Proszę się postawić w sytuacji młodego Araba, który nie ma nic lub prawie nic i jest jednym z milionów podobnych mu mieszkańców Bagdadu. Widzi amerykańskich żołnierzy pożerających batoniki w kolorowych papierkach i spoglądających na swoje złote zegarki. Kto jest odpowiedzialny za to, że on nie ma nic i nic nie znaczy? Oni – bo mają wszystko. Jeśli taki człowiek, jest dodatkowo religijny i wytłumaczy mu się, że Amerykanie to wysłannicy szatana, nie trzeba go wozić w nocy na cmentarz. Wystarczy do przeszkoli wyżej wymienionymi metodami, a potem skierować na miejsce zamachu. Poza tym rodzina takiego biednego araba dostaje po jego śmierci zapomogę finansową to jest też szalenie ważny czynnik w mechanizmie decyzyjnym jednostki.

No dobrze – biedny Arab z Bagdadu – a jak to się dzieje, że ludzie mieszkający wiele lat na zachodzie, wydaje się całkowicie zasymilowani kulturowo, porywają samoloty i rozbijają je o Centrum Światowego Handlu?
Odpowiedź jest prosta – oni nigdy nie są całkowicie zasymilowani z Zachodem. To co my postrzegamy, jako atrakcyjność cywilizacji zachodu dla nich jest zepsuciem, zgnilizną, szatańskim odwróceniem porządku społecznego, który trzeba zniszczyć. Fakt, że zachodnie instytucje dają im pracę, a często płacą jakieś dywidendy za nic, potwierdza tylko ich najgorsze przypuszczenia – Zachód nie dość, że jest zły, to jeszcze głupi, trzeba go zniszczyć i wprowadzić swój porządek. Zamachy londyńskie z zeszłego roku potwierdzają to – młodzi ludzie, którzy znaleźli się w chwilowej psychicznej niedyspozycji, w takim „dołku” zostali zwerbowani przez grupę terrorystyczną i wysłani na szkolenie.
Do tego dochodzi jeszcze problem nawróceń na islam, neofici bardzo chcą się czymś zasłużyć, mogą zginąć za sprawę. Dla przywódców grup terrorystycznych są wygodnym narzędziem, bo przyszli z zewnątrz, są obcy i chętni do „pracy”.
Trzeba jeszcze raz jasno powiedzieć: żaden z przywódców terrorystów nie decyduje się na śmierć samobójczą, nie przeznacza do takiego zamachu nikogo z własnej rodzini, ani bliższej ani dalszej. To nie jest walka narodu, któremu zagraża wyniszczenie, to nie jest walka o utrzymanie podstaw bytu. To jest walka o władzę prowadzona miedzy innymi za pomocą o socjotechniki i brudnych manipulacji. 
Dziękuję za rozmowę.

 

 


O artykule