Mali terroryści – ofiary terroryzmu

„W partyzantce nie ma lepszych wojowników niż dzieci. Małe toto, zwinne, trudno trafić… Dziecko nie boi się, bo nie ma wyobrażenia śmierci, a zajadłe – strasznie; i strasznie cieszy się, gdy zetnie Dużego. Dziecko nie waha się, kiedy otworzyć ogień, tylko naciska spust. Gdy jest zmęczone, głodne, najwyżej chlipie po cichutku, ale oddziału nie opuści, bo chce pokazać, że nie jest dzieckiem – a na dowódcę patrzy jak w obraz. Najważniejsze, że dziecku nie potrzeba munduru, butów, całego tego wojennego oprzyrządowania, wystarczą majteczki, karabin i paczka naboi, nawet koszula zbędna. Zjada mało i byle co. Dziecko nie obciąża systemu logistyki, a bojowo jest maksymalnie wydajne.:

Wojciech Giełżyński „Rewolucja w imię Augusta Sandino”

 

We współczesnym świecie nieco mniej realna wydaje się groźba konfliktu na skalę globalną, konfliktu o charakterze międzypaństwowym. Nie oznacza to jednak, wbrew oczekiwaniom niektórych badaczy „końca historii”. Zmiana w charakterze konfliktów istniejących na świecie dotyczy przede wszystkim ich skali – żyjemy w świecie konfliktów asymetrycznych, w których coraz częściej jedną ze stron jest podmiot niepaństwowy. Konflikty te są konfliktami o charakterze asymetrycznym. Organizacje niepaństwowe nie posiadają wszystkich atutów siłowych kojarzonych z atrybutami państwa: zorganizowanej armii, sił policyjnych i całego aparatu przymusu, za pomocą którego państwa realizują swoje kompetencje wewnętrzne i zewnętrzne.

Organizacje terrorystyczne prowadzące walkę z podmiotami państwowymi mają jednak po swojej stronie kilka atutów, które sprawiają, że pomimo braku współmiernych do państwowych narzędzi, są w stanie stać się poważnym zagrożeniem dla stabilności państwa. Do atutów tych należą między innymi determinacja i bezwzględne oddanie „Sprawie” prezentowane przez wykonawców zamachów terrorystycznych. Całkowite poświęcenie jednej idei i gotowość podjęcia działań o dowolnym charakterze w imię realizacji postawionych przez przywódców celów stanowią zasób, którego zrównoważenie jest bardzo trudne.

Aby osiągnąć taki stan przygotowania psychicznego ich członków, organizacje terrorystyczne posługują się różnymi metodami i argumentami: od społecznych (terroryzm lewacki i skrajnie prawicowy), przez polityczne (terroryzm Basków, czy palestyński), do religijnych (terroryzm islamistyczny).

Na indoktrynację i manipulację szczególnie podatni muszą być wykonawcy zamachów terrorystycznych, zwłaszcza ci, którzy mają dokonać zamachów samobójczych. Właśnie dlatego terroryści coraz częściej werbują dzieci. Dzieci żołnierze są bardziej niż dorośli posłuszne, nie kwestionują rozkazów i łatwiej nimi manipulować. Psycho-manipulowanie dzieckiem jest łatwiejsze niż w wypadku osoby dorosłej. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że bywa wspomagana zarówno hipnozą, jak i środkami odurzającymi i psychotropowymi, łatwo się domyślić, że dzieci stają się, w wyniku procesów, którym są podawane, zamachowcami doskonałymi.

Aby ktokolwiek zdecydował się na dokonanie zamachu samobójczego konieczne jest spełnienie kilku warunków. Pierwszym z nich jest uruchomienie mechanizmów obronnych. Jednostka ludzka jest w stanie pokonać barierę zabicia innego człowieka w większości wypadków jedynie, gdy czynu tego dokonuje w imię obrony siebie lub swoich bliskich. Sztuczne uruchomienie tych mechanizmów obronnych jest jednym z warunków wytrenowania zamachowca – samobójcy. Drugim warunkiem jest nauczenie zamachowca sposobów unikania mechanizmu instynktu samozachowaczego. Jest to konieczne przede wszystkim ze względu na fakt statystycznego zdrowia psychicznego osób zaangażowanych w realizację zamachów samobójczych – wśród tej grupy współczynnik osób z zaburzeniami psychicznymi nie jest większy niż w pozostałej części reprezentowanej przez nie grupy społecznej. Pamiętać trzeba ponadto, że do zamachów samobójczych przygotowuje się przede wszystkim ludzi w jakiś sposób już oderwanych od normalnych, zdrowych sposobów funkcjonowania społeczeństwa. Dlatego tak poszukiwanymi przez organizacje terrorystyczne wykonawcami zamachów są osierocone dzieci, ludzie pozbawieni perspektyw lub w inny sposób podlegający marginalizacji społecznej.

Osoby te są w następstwie zwerbowania poddawane procesom psycho-manipulacji i indoktrynacji. Pierwszym etapem manipulacji, której poddawani są potencjalni zamachowcy jest etap dostarczania moralnego uzasadnienia planowanych czynów. Przyszłych zamachowców „uświadamia” się, że czyn, który mają popełnić jest elementem walki w obronie wiary, walki z najeźdźcą uniemożliwiającym realizowanie zasad wiary i samostanowienie narodowe, elementem tworzenia nowego, jedynie prawdziwego porządku świata.

Kolejny element manipulacji to manipulacja językiem. Nie tylko w wypadku młodych ludzi, ale dla nich szczególnie, sposób nazywania rzeczy stanowi o ich istocie. Dlatego właśnie słyszą od swoich nauczycieli i przywódców, że są bojownikami, świętymi wojownikami i mudżaheddinami – nigdy terrorystami czy zamachowcami. Akt, którego dokonają, jest bohaterskim aktem męczeństwa, a nie zamachem czy zabójstwem. Ludzie, którzy w wyniku ich działań zginą, to nie ofiary – to „uboczne skutki świętej wojny”.

Rozmywa się także i rozprasza w procesie manipulacji ludzkim umysłem odpowiedzialność za popełniane czyny. Osoby ginące w atakach terrorystycznych nie są niewinnymi ludźmi, to wrogowie, którzy sami sobie przygotowali taki los. Ponadto giną z rąk całej organizacji – pojedynczy zamachowiec samobójca nie jest osobiście odpowiedzialny, jest przecież narzędziem w rękach organizacji prowadzącej świętą, usprawiedliwioną wojnę.

Zamachowiec poddawany jest także psychicznemu przygotowaniu w odniesieniu do postrzegania przyszłych ofiar swoich czynów. Przeciwnicy terrorystów nie są ludźmi, osobami, Amerykanami, czy Polakami – to „niewierni”, „psy”, byty zdehumanizowane i pozbawione ludzkich cech.

Wszystkie te działania, które mają ukształtować przyszłego zamachowca prowadzone są zazwyczaj w zamkniętych ośrodkach, na przykład w ośrodkach szkoleniowych. Duchowi przywódcy i nauczyciele są jedynym Źródłem informacji, jedynym kanałem postrzegania świata, dostarczycielami jedynie słusznego poglądu na rzeczywistość i działania organizacji. Jedna prawda, jedna grupa, jedna tożsamość – te czynniki prowadza do powstania zjawiska myślenia grupowego. Poddani takiej „psychiczne obróbce” ludzie zaczynają powoli bardziej bać się odrzucenia przez grupę niż fizycznego unicestwienia w samobójczym zamachu.

A jeśli wszystkie te środki zawiodą i nie doprowadzą do ukształtowania pożądanej postawy, pozostają jeszcze metody skrajne. Osoby, które uchylają się od wypełnienia obowiązku poddawane są szantażowi, w którym ofiarami ich „niedziałania” stać się mogą oni sami – zabici przez organizację za niewypełnienie zadania, albo ich najbliżsi, rodziny. Tortury, pokazowe egzekucje, płytka hipnoza i użycie narkotyków, to również sposoby używane w celu ostatecznego ukształtowania pożądanej osobowości – osobowości zabójcy, który nie zawaha się w obliczu śmierci własnej ani cudzej.

Dzieci łatwiej niż dorośli uczą się zwalczać odruchy wynikające z posiadania instynktu samozachowawczego. Nie rozumieją w pełni koncepcji śmierci – ani w stosunku do samych siebie, ani w stosunku do innych. Dlatego dzieci łatwiej uczą się zabijać. S� w swojej niewinności i nieświadomości często bardziej bezwzględne niż dorośli – i bardziej zależy im na udowodnieniu, że w pełni przynależą do świata dorosłych.

Dzieci rekrutowane przez terrorystów często są już w chwili rekrutacji ofiarami „dorosłych” konfliktów. Pozbawione rodzin, opuszczone i samotne, łatwo przywiązują się do grupy, która zapewnia im poczucie przynależności i pozorną opiekę. Zwerbowane przez terrorystów stają się podwójnymi ofiarami – nawet, jeśli nie zginą przeprowadzając samobójczy atak, nie będą miały wspomnień szczęśliwego dzieciństwa i prawdopodobnie nigdy nie będą prowadzić normalnego, szczęśliwego życia.

Indoktrynacja i rekrutacja dzieci do terroryzmu zaczyna się często w instytucjach, które mają charakter edukacyjny. Nie tylko w medresach, czyli wyznaniowych szkołach islamu, młodzi ludzie zostają skierowani na drogę wiodącą do realizowania upragnionych celów politycznych za pomocą użycia przemocy. Cechy psycho – biologiczne młodych ludzi: wiara we własną, niepodważalną rację, we własną nieśmiertelność, bezkrytyczne podejście do obranych liderów, sprawiają, że nie jest trudno nimi kierować. Nie bez powodu uniwersytety były od dawien dawna wylęgarniami najbardziej ekstremalnych idei, najbardziej radykalnych sposobów na „uzdrowienie świata”.

Taką, jeszcze dalej posuniętą niezdolność do zdystansowania się od ideologii „Sprawy” – czy też może raczej zdolność całkowitego i bezkrytycznego oddania się tej „Sprawie” prezentują dzieci. One nie mają wątpliwości, brak wykształconej zdolności do refleksji nad przekazywanymi im prawdami, brak umiejętności zdystansowania się i wyrobienia własnego zdania sprawiają, że młodzi ludzie są bojownikami idealnymi: bezwzględnymi, nie wahającymi się i nie kwestionującymi wydawanych im poleceń. A im mocniej uwierzą w przekazywane im prawdy, tym bardziej powyższe stwierdzenie jest prawdziwe.

Często zaznacza się, że Źródłem terroryzmu jest bieda i nierówności społeczne, że kwoty wypłacane rodzinom zamachowców – samobójców są jedną z ważniejszych przyczyn łatwości rekrutacji wśród upośledzonych grup społecznych. W wypadku dzieci przygotowanie zamachowcy – samobójcy jest nie tylko łatwiejsze, ale i tańsze. Jak już wspomniano dziecięcy terroryści zazwyczaj rekrutują się spośród dzieci osieroconych, które do organizacji terrorystycznych przystępują w właśnie po to, aby znaleźć rodzinę. Nie trzeba inwestycji w szkolenie, nie trzeba nakładów na zapłatę dla rodziny, nie trzeba nic, oprócz wprowadzenia dziecka do oddziału. Dzieci, ze swoją zdolnością przywiązania się do ludzi, których uznają za swoją rodzinę, zawierzenia im – a jednocześnie z nieświadomością znaczenia śmierci własnej i cudzej będą wykonywać każde polecenie bez żadnych zachęt finansowych.

Pomimo teoretycznej, światowej zgody na to, że dzieci nie powinny brać udziału w walkach zbrojnych, według niedawnych badań w konfliktach zbrojnych na całym świecie bierze udział obecnie około 300 tysięcy dzieci (dziewcząt i chłopców) w wieku poniżej 18 lat. Służą oni jako żołnierze w 75% wszystkich konfliktów. 80% tych dziecięcych żołnierzy ma mniej niż 15 lat, w wypadku 12% – mniej niż 12. Przytoczone dane dotycz� konfliktów zbrojnych. Podobny trend obserwowany więc w wypadku użycia dzieci jako bojowników przez ugrupowania terrorystyczne przestaje dziwić – dzieci sprawdziły się w walce znacznie wcześniej, niż rozpoczęła się epoka terroryzmu „po-wrześniowego”, która uświadomiła światu prawdziwą skalę zagrożenia tym zjawiskiem. W konflikcie izraelsko – palestyńskim, w Iraku, w terrorystycznych działaniach IRA w latach 90., w Kolumbii, Dżammu i Kaszmirze oraz na Sri Lance, dzieci służyły jako wykonawcy zamachów, przemytnicy broni i materiałów wybuchowych.

Psychologowie zajmujący się dziecięcym terroryzmem, szczególnie w kontekście terroryzmu islamistycznego, motywowanego religijnie, twierdz�, że „męczeństwo” coraz częściej staje się ambicją dzieci. Wydaje się jasnym, nawet dla osoby nie zaangażowanej w badania psychologiczne nad profilami terrorystów, że gdyby te dzieci wychowywane były w naturalnych dla dzieci warunkach, gdyby otrzymywały właściwe wykształcenie i wychowanie, nie stawałyby się tak łatwo – one, ani ich rodzice – ofiarą ambicji męczeństwa i wczesnej śmierci. Perspektywa dobrego, normalnego życia odebrałaby znaczną część atrakcyjności męczeńskiej śmierci w wieku kilkunastu lat.

Trzeba jednak równocześnie mieć w pamięci fakt, że młodzi terroryści nie zawsze rekrutowani są za pomocą ideologii lub oferowania przyjaźni i pomocy. Nie są rzadkimi sytuacje, w których młodzi ludzie szantażowani są tym, że jeśli odmówią przyłączenia się i brania udziału w działaniach grupy terrorystycznej, ucierpią ich najbliżsi. Jak już rozważaliśmy wcześniej, dla bardzo młodych i młodych ludzi niezmiernie trudnym jest zdystansowanie się od sytuacji, w której znajdują się w danym miejscu i czasie. Częste, nawet jeśli istniałoby inne wyjście, możliwość skontaktowania się z władzami, ucieczki lub uniknięcia wejścia w szeregi organizacji terrorystycznej w inny sposób, młodzi ludzie nie są w stanie na tyle zdystansować się od własnej sytuacji, aby takich alternatywnych rozwiązań szukać.

Młodzi ludzie, którzy zostali zwerbowani przez organizacje terrorystyczne – przyłączając się z własnej woli lub będąc do tego zmuszeni, szybko odkrywają, że poza organizacją terrorystyczną nie ma już dla nich miejsca w „normalnym” społeczeństwie. Podejrzewani o utrzymywanie związków z terrorystami nawet, kiedy uda im się z organizacji odejść, zagrożeni potencjalną karą więzienia w wypadku wykrycia przez władze, naznaczeni piętnem udziału w działaniach ludzi, którzy w imię swojej „Sprawy” zabijają bez wahania, nie mają wielkich szans na odnalezienie się w świecie i w społeczeństwie.

Młodzi ludzie, którzy odkrywają, że perspektywa zdobycia pracy, założenia rodziny i prowadzenia normalnego życia staje się dla nich niemal nieosiągalna stają przed alternatywą życia na marginesie społeczeństwa, albo powrotu do grupy, która pomimo braku ich pełnej akceptacji, daje im jednak poczucie przynależności i posiadania własnej grupy społecznej, w której mogą pełnić istotne role społeczne. Fenomen ten można określić mianem „straconego pokolenia” – a pokolenie młodych terrorystów po 11 września 2001 r. nie jest pierwszym straconym pokoleniem. Świat widział już niejedno takie pokolenie, wychowane w i do przemocy, które swoim dzieciom przekazuje skazę powodującą utratę szans na powrót do świata pokojowego współistnienia ze światem.

Niesienie pomocy – np. humanitarnej – przez państwa wysoko rozwinięte często rozumiane jest jako kwestia zasad moralnych. Być może jednak należałoby również spojrzeć na tę kwestię przez pryzmat bezpieczeństwa. Inwestycje w systemy bezpieczeństwa państw to inwestycje sięgające miliardów dolarów. Warto zatem zastanowić się, czy część tych środków, choćby najmniejsza, nie powinna zostać przeznaczona na udzielenie pomocy i zapewnienie możliwości przetrwania dzieciom z regionów, które dotykane są przez potężne klęski żywiołowe, a są znanymi regionami rekrutacji grup terrorystycznych. Indonezja, Myanmar (Birma), czy Sri Lanka, jedne z państw najbardziej dotkniętych przez tsunami, to państwa znane z działalności grup terrorystycznych. Leży w najlepszym interesie państw Zachodu upewnienie się, że dla tysięcy dzieci osieroconych przez tsunami terroryści nie staną się jedyną możliwości znalezienia nowego domu i – chwilowego przynajmniej – przetrwania. I zaspokojenia głodu – zarówno emocjonalnego, jak fizycznego.

Demobilizacja dzieci żołnierzy i dzieci – terrorystów to jedno z najpoważniejszych wyzwań stojących przez osobami i instytucjami, które mają ambicję wyeliminowania zjawiska udziału dzieci w walkach zbrojnych. Dziecko, nauczone raz rozwiązywania konfliktów metodą użycia przemocy, pozbawione wykształcenia i właściwego wychowania, staje się bezwzględne bardziej, niż znajdujący się w podobnej sytuacji dorosły. Rehabilitacja i przywrócenie takiej jednostki społeczeństwu jest rzeczą niezmiernie trudną.

Program takiej rehabilitacji realizowany jest w Afganistanie, gdzie UNICEF prowadzi operację demobilizacji dzieci – żołnierzy. Każde zdemobilizowane dziecko – żołnierz otrzymuje pakiet pomocy. Po rejestracji w bazie danych programu zostaje przebadane (w tym ma możliwość dobrowolnego przeprowadzenie testów umożliwiających wykrycie wirusa HIV i chorób przenoszonych drogą płciową). Udział w programie wiąże się również z edukacją w ramach kursów dotyczących zagrożenia minowego oraz sposobów reintegracji ze społeczeństwem. Z tych sposobów – proponowanych przez UNICEF – skorzystać może każde dziecko biorące udział w programie demobilizacji. Należą do nich np. możliwość powrotu do szkoły czy zapisania się na program szkolenia zawodowego.

Podobne operacje prowadzone są prze organizacje międzynarodowe i pozarządowe w innych regionach świata. Organizacje takie jak UNICEF oraz Save the Children robią wszystko, aby umożliwić rehabilitację – a wcześniej zapewnić możliwość przetrwania dzieciom zaangażowanym w jakikolwiek sposób w konflikty zbrojne w Afryce.

Koalicja Przeciw Wykorzystywaniu Dzieci jako żołnierzy, w której skład wchodzi Human Rights Watch, apeluje do stron walczących na świecie o to, aby chroniły dzieci na całym świecie przed wojną, a nie używały ich do jej prowadzenia. Tylko w ten sposób można zapewnić, że przyszłe pokolenia lepiej niż obecne przygotowane będą do pokojowej koegzystancji w świecie, w którym dzieci nie będą musiały – ani chciały – być żołnierzami.


O artykule